Wpadki w filmach historycznych

...

Rafał Dajbor, Michał Minałto, ak 2011-05-28, ostatnia aktualizacja 2009-06-05 12:11:36.0

Kino historyczne to źródło zabawnych, a niekiedy i przerażających spostrzeżeń dla miłośników i znawców historii. Wpadki filmowców wynikają z przeoczeń, braku wiedzy osób odpowiedzialnych za plan, niedbałości inscenizacyjnych lub zbytniej wiary w efekty specjalne. Zobaczcie sami!

Kino początkowo było wynalazkiem nauki, następnie jarmarczną rozrywką, wreszcie X muzą, pełnoprawną i pierwszoplanową formą sztuki. To również ważna część historii. Filmy historyczne zyskały szczególną popularność w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, po pojawieniu się takich widowisk jak "Ben Hur" czy "Kleopatra".

Krótki spacer po wpadkach w filmach historycznych

Wpadki filmowe czasem dotyczą nie tylko przebiegu akcji - niekiedy zdarzają się już w czołówce. Tak było w przypadku niezwykle popularnego także w Polsce serialu "Shogun". Pierwsza emisja serialu była oglądana nawet przez co trzeciego Amerykanina. Filmowy był już sam temat - ekranizacja powieści Jamesa Clavella opowiada o zetknięciu zachodniego żeglarza z zamkniętą na świat, archaiczną kulturą i polityką Japonii XVII wieku, kiedy to klany rządzące w imieniu cesarza, podjudzane przez nielicznych portugalskich kolonizatorów, toczyły ze sobą walki. Telewizyjny, a następnie kinowy "Shogun" przyciągał widza wartką akcją, doborową obsadą, w której znaleźli się Richard Chamberlain, Toshiro Mifune, John Rhys-Davies oraz polski aktor-emigrant Władysław (Vladek) Sheybal, a także egzotyczną scenerią. I właśnie... Każdy odcinek rozpoczynał się sekwencją pokazującą filmowany z góry siedemnastowieczny statek. Gdy jednak uważnie ogląda się tę czołówkę, to bez trudu dostrzec można na oceanie cień śmigłowca, z którego kręcono ujęcie. Nie ma to jak siedemnastowieczne helikoptery! I tu kolejna ciekawostka - ów błąd pojawia się w czołówce każdego z dziesięciu odcinków; próżno natomiast szukać go w wersji kinowej, powstałej z połączenia fragmentów serialu w jeden, ponad dwugodzinny film. Tworząc wersję kinową, montażysta po prostu o sekundę wcześniej zrobił cięcie i wpadka znikła.

Legendą polskiego kina są "Krzyżacy" Aleksandra Forda. Film miał prapremierę 15 lipca 1960 roku, w 550 rocznicę bitwy pod Grunwaldem, i przez długie lata dzierżył palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o liczbę sprzedanych biletów kinowych w Polsce. Warto dodać, że oglądali go nie tylko polscy widzowie; "Krzyżaków" zakupiło bardzo wiele krajów, nie tylko z bloku socjalistycznego. O wpadkach, Które można wypatrzyć w filmie, krąży wśród kinomanów wiele legend. Są tacy, którzy twierdzą, że oglądając bardzo uważnie dzieło Aleksandra Forda, można w nim ujrzeć linie wysokiego napięcia, samochody i traktor. Do historii przeszła natomiast niewielka w sumie wpadka aktorska - otóż grający króla Władysława Jagiełłę Emil Karewicz, mówiąc do rycerstwa, że "jest już czas", robi niewielki i szybko przez aktora stonowany, ale jednak widoczny na ekranie gest - zerka na przegub ręki, tam, gdzie zwykle znajduje się zegarek! Zresztą, część widzów nawet widzi na ręku króla bransoletkę czasomierza.



O "Quo Vadis" Jerzego Kawalerowicza mówiło się bardzo wiele, zanim jeszcze rozpoczęto kręcenie filmu. Już sam budżet, wynoszący osiemnaście milionów dolarów, co stawiało "Quo Vadis" na pozycji najdroższego polskiego filmu, budził niemałe emocje. Nie mniejsze dyskusje powodowała obsada, zwłaszcza fakt, iż na planie mieli się spotkać aktorzy stanowiący w powszechnym odbiorze dwa przeciwstawne sobie bieguny pojmowania aktorstwa - król polskiego kina komercyjnego Bogusław Linda oraz znany z kontrowersyjnych wypowiedzi Krzysztof Majchrzak, kojarzony raczej z kinem artystycznym. Film okazał się być katalogiem najrozmaitszych wpadek. W internecie krążyło mnóstwo zdjęć ukazujących a to trampki na nodze Rzymianina-statysty, a to znów zgubne skutki komputerowej multiplikacji statystów, przez co w jednym i tym samym ujęciu dostrzec można kilka razy tę samą twarz. Dość powszechny śmiech budziła scena pożaru Rzymu. Gdy płonąca budowla runęła, było widać jak na dłoni, że to nie kamienny dom, ale zwykła dykta. Równie pociesznie wypadła scena krzyżowania chrześcijan na stadionie. Widzimy oto brudnych, umorusanych ludzi wyganianych na stadion. A za chwilę wiszą już na krzyżach - nadzy i czyściuteńcy! Wyszło na to, że okrutni Rzymianie przed ukrzyżowaniem dokładnie wypucowali swe ofiary na oczach widzów stadionowego widowiska. I tak, zamiast umęczonych więzieniem, przerażonych ludzi widzimy na krzyżach zrelaksowanych młodzieńców i dziewczyny. Scena, zamiast grozy, budzi raczej pobłażliwy uśmiech

Można wytykać błędy Rzymowi z polskiego "Quo Vadis". Tymczasem wpadki zdarzały się nawet w tak wybitnych filmach, jak "Gladiator" Ridley'a Scotta. Hitem jest butla gazowa zamontowana na rydwanie podczas jednej z walk. Ponadto wścibscy widzowie dopatrzyli się, że willa Maximusa to typowy przykład piętnastowiecznego budownictwa, a synek Maximusa przywołuje swoją mamę w języku włoskim, zamiast po łacinie. Żyjący w podłych warunkach gladiatorzy z pewnością nie używali metalowych sztućców. A naprawdę przewrażliwionym wielbicielom "Gladiatora" przeszkadzają nawet takie detale jak to, że po podwórku Maxmusa biegły kurczaki, których odmiana została uzyskana 1700 lat później na Rhode Island w Stanach Zjednoczonych, a słynne łany pszenicy definitywnie są zbyt dorodne jak na starożytne odmiany zbóż.


Wpadki w Gladiatorze
by bambarylla


Prawdziwą kopalnią nieścisłości jest również "Titanic". W jednej ze scen Jack opowiada Rose o swoim wypadku na zamarzniętym jeziorze Wissota. Jednakże nie mógł on tam łowić ryb, ponieważ ten zbiornik wodny utworzono sześć lat po katastrofie transatlantyku. Co jeszcze nie zgadzało się w "Titanicu"?


Pomyłki w Titanicu
by bambarylla


Nakręcona w 1966 roku "Noc Generałów" ("The Night of the Generals") Anatole'a Litvaka była jednym z pierwszych filmów produkcji zachodniej (a dokładniej - koprodukcją brytyjsko-francuską) nakręconych w socjalistycznej Polsce. Kryminalna opowieść o hitlerowskim generale mordującym prostytutki miała wyraźne tło historyczne, a akcja filmu często cofała się do czasów II wojny światowej. Część akcji działa się w okupowanej Polsce, ale no właśnie! W filmie pokazano, jak sadystyczny generał Tanz (w tej roli Peter O'Toole, z niesamowitym wyrazem twarzy, przykrytej kilogramami podkładu, pudru i szminki) prowadzi akcję palenia i burzenia Warszawy. Tylko że sceny te działy się w roku 1942, a burzenie Warszawy odbyło się dwa lata później, po powstaniu warszawskim. Jak by tego było mało, podczas kręcenia zdjęć na Starym Mieście nie zdjęto współczesnych tabliczek z nazwami ulic. Mimo iż historia była tylko tłem dla opowiadanej w filmie przygody kryminalnej, trudno wybaczyć filmowcom takie pomyłki.


Noc Generałów - Trailer
by sztormiak


Mundury i uzbrojenie to częsty powód wpadek w filmach historycznych. Mimo iż przy kręceniu takich filmów zawsze zatrudnia się konsultantów, wielokrotnie zbieg różnych okoliczności, takich jak choćby niemożność zdobycia odpowiedniego munduru, powoduje, że fachowcy w niemal każdym filmie historycznym mają twórcom coś do wytknięcia. Przykładowo - "Polonia Restituta" Bohdana Poręby (będącego postacią historyczną samą w sobie!) to wielki epicki fresk historyczny opowiadający dzieje odradzającej się po 123 latach zaborów Polsce. Reżyser zadbał o realia, nawet aktorzy dobierani byli na zasadzie podobieństwa do kreowanych przez siebie bohaterów. Pamiętną kreację Józefa Piłsudskiego stworzył Janusz Zakrzeński. Ale i tu nie obyło się bez pomyłki, którą wytknął twórcom w telewizji "Kino Polska" nieżyjący już profesor Paweł Wieczorkiewicz. Otóż pokazywane podczas scen batalistycznych armaty w latach I wojny światowej jeszcze nie istniały. Weszły do wyposażenia wojsk europejskich wiele lat po zakończeniu wojny.

Także i Andrzej Wajda nie uniknął w swym nie tyle może historycznym, co bardziej kostiumowym filmie, jakim jest "Pan Tadeusz", zabawnej i często komentowanej przez miłośników wpadek filmowych sytuacji. Uważny widz z pewnością dostrzeże, że jeden z pokazywanych w filmie bocianów ma na nodze zupełnie współczesną, ornitologiczną obrączkę. Historia towarzystw ochrony ptaków sięga końca dziewiętnastego wieku w Wielkiej Brytanii - na pewno litewskie ptactwo pamiętnego, napoleońskiego roku 1812 pozostawało wolne od zinstytucjonalizowanej opieki człowieka. Ale czy film historyczny musi być aż tak wierny epoce, którą przedstawia?