Rozmowy z katem
02.07.2008
, aktualizacja: 28.11.2008 14:18
ZOBACZ TAKŻE
- Kazimierz Moczarski - biografia (20-08-08, 13:28)
- Rozmowy z katem - tematyka utworu (20-08-08, 13:32)
- Rozmowy z katem - znaczenie utworu (20-08-08, 13:32)
- Rozmowy z katem - kompozycja utworu (20-08-08, 13:34)
- Rozmowy z katem - gatunek literacki (20-08-08, 13:34)
- Rozmowy z katem - narracja (20-08-08, 13:33)
- Rozmowy z katem - Jürgen Stroop jako produkt systemu (20-08-08, 13:33)
- Rozmowy z katem - bibliografia (20-08-08, 13:35)
SERWISY
Kazimierz Moczarski w okresie okupacji działał w szeregach AK. Został aresztowany w 1945 r. i skazany na 10 lat więzienia, a w 1952 na karę śmierci. Zwolniony w 1956 r., a następnie zrehabilitowany. Szczególnym okrucieństwem było osadzenie w jednej celi żołnierza Polski Walczącej z hitlerowskim oprawcą: 255 dni spędził z likwidatorem warszawskiego getta, Jürgenem Stroopem. Po latach Kazimierz Moczarski odtworzył te dni (publikacje w "Polityce" i "Odrze", a w książce po śmierci autora, 1975 r.) w opowieści " Rozmowy z katem".
W celi więzienia Mokotowskiego, w której przebywali SS-Gruppenführer und General-leutnant Waffen SS Jürgen Stroop, ludobójca, likwidator getta warszawskiego, oraz SS-Untersturmführer Gustav Schielke, umieszczono Kazimierza Moczarskiego 2 marca 1949 r. Przebywał z nimi 225 dni (do 11 Xl 1949). Był jednakże więziony (z przerwami) już od 1945 r., osądzony i skazany (podczas tajnego procesu odbytego w listopadzie 1952 r. w celi więziennej) na karę śmierci. Przez 14 miesięcy przebywał w samotności w najciemniejszej celi, oczekując na wykonanie wyroku, o zamianie którego na dożywotnie więzienie został powiadomiony 27 miesięcy później, a w kwietniu 1956 r. - uwolniony. Pobyt w więzieniu Kazimierz Moczarski opisał w liście do prokuratury: "... poddany zostałem w okresie od 9 I 1949 do 6 VI 1951 czterdziestu dziewięciu rodzajom maltretacji i tortur (...) przez 6 lat i 3 miesiące nie wypuszczano mnie z celi na spacer, przez 2 lata i 10 miesięcy nie byłem w kąpieli, przez 4 i pół lat byłem poddany tak ścisłej izolacji, że nie miałem najmniejszego kontaktu ze światem zewnętrznym (brak wiadomości od rodziny, listów, książek, gazet itp.)". Dlaczego był tak dręczony? Oskarżono go o współpracę z gestapo, tzn. zdradę narodową. Inaczej oceniał te zarzuty Kazimierz Moczarski: " zostałem ukarany za ten etap mej działalności życiowej, który cenię sobie najwyżej w mym sumieniu, za wzięcie udziału w akcji realnego chronienia społeczeństwa polskiego niezależnie od pochodzenia, narodowości, religii czy przynależności politycznej przed agresją konfidentów niemieckich lub innych kolaborantów".
Rzadko ma się do czynienia z dokumentem powstałym w tak specyficznych okolicznościach i z bohaterem o takiej historii. Kazimierz Moczarski - żołnierz AK, Jürgen Stroop - oficer SS, likwidator warszawskiego getta i niższy rangą Niemiec Schielke spędzają kilka miesięcy we wspólnej celi więziennej (dokładnie od marca do listopada 1949 r.). Pomijając paradoksalność faktu, że ludzie ci, wrogowie, znaleźli się w jednej celi, zaistniała dzięki temu niebywała możliwość zbliżenia się do słynnego zbrodniarza SS. Kazimierz Moczarski wykorzystał tę sytuację, wyzwala monolog i refleksje współwięźnia.
Przez wiele dni prowadził rozmowy ze Stroopem, obserwował go, co stało się potem materiałem do napisania książki. Jürgen Stroop, zachęcony do zwierzeń, opowiadał współwięźniom o swoim dzieciństwie, ojcu policjancie, o matce, która niemal dewocyjnie praktykowała wiarę katolicką, o małym, prowincjonalnym miasteczku Detmold w księstwie Lippe, w którym się wychowywał, nosząc zresztą wówczas imię Józef. Właściwie nie miałby szans na karierę ani na wyrwanie się z prowincji, gdyby nie kontakt z ideologią nazistowską i NSDAFJ, w której szeregi włącza się ochoczo. Niemiec wspomina rodzinę, szkołę, wojsko, I wojnę światową, swoją pierwszą miłość, która nie miała szans, gdyż Stroop pozwolił sobie na uczucie do Słowianki, a obowiązkiem było małżeństwo z odpowiednią kobietą niemiecką, wychowywanie syna na dobrego faszystę. Odrębną opowieścią są podboje ziem wschodnich przez wojska niemieckie, i tu Stroop odznaczył się licznymi sukcesami, szybko wspinając się po szczeblach kariery - brak wykształcenia zastępowała ślepa wierność ideologii. Misja zlikwidowania powstańczego getta w Warszawie stała się dla Stroopa polem do popisu - niemal z namiętnością opisuje swoje precyzyjne posunięcia, metodę palenia kolejnych domów, strzelanie do ludzi wyskakujących z płonących okien, wreszcie wysadzenie Wielkiej Synagogi.
Powyższe wydarzenia nie są opisywane chronologicznie, wynikają one z rozmów, a więc przeplatają się, gdyż raz Stroop podejmuje temat dzieciństwa, potem epizod wojenny, znów powraca w czasy młodości - i tak trwa dialog. Jürgen Stroop został skazany na karę śmierci. Kazimierz Moczarski widział, jak hitlerowiec przyjął ów wyrok i odnotował jego postawę. Stroop przyjął rozkaz i nie analizował go, jego świadomość ukształtowana przez ideologię NSDAP nie dopuszczała uczuć, kazała pogodzić się z rozkazem władz.
"Rozmowy z katem" to efekt długiego pobytu we wspólnej celi ze zbrodniarzem wojennym. Moczarski, nie dysponując papierem i ołówkiem, utrwalił w pamięci ogrom materiału, który posłużył do napisania powieści dokumentarnej. Pragnął wykorzystać do maksimum "zaproponowaną" mu przez los, niesłychanie rzadką sytuację. Znajdował się wówczas w stanie niezwykłej koncentracji, wypływającej ze szczególnego położenia. W tym czasie potrafił żyć równocześnie w dwóch światach: w celi i w wyobraźni. Kiedy słuchał Stroopa, niemalże wcielał się w jego osobowość. Pod jego opowieści podkładały się w wyobraźni przeżyte przeze niego zdarzenia i zapamiętane z przeszłości treści, np. kiedy mówił o Ukrainie, stawały mu przed oczyma konkretne obrazy Masłowskiego i Bodisco. Umiał pisać w myśli, wyobrażając przed sobą kartkę papieru, i to tak, że mógł potem wracać do jakiegoś oznaczonego miejsca na tej kartce. Ciągle te kartki "wertował", wracał do nich już po rozstaniu ze Stroopem. Sprzyjała temu samotność i brak innych bodźców zewnętrznych. Wbrew rozpowszechnionym na ten temat opiniom, samotność w celi była dla Kazimierza Moczarskiego po miesiącu stanem znośnym, a po sześciu tygodniach - błogosławionym.
W momencie wyjścia na wolność, w kwietniu 1956, zachował stan stuprocentowej pamięci. A ponieważ bał się, że wspomnienia szybko stępieją, zaczął niemal natychmiast zapisywać, trochę bezładnie, niechronologicznie, skrótami (powstało wtedy około tysiąca stron notatek - daty, fakty, nazwiska). Pierwszą historią, jaką zanotował, było opowiadanie Stroopa o jego działalności na Ukrainie. Kazimierz Moczarski podjął też trud sprawdzenia autentyczności opowieści Stroopa. Udostępniono mu w r. 1957 w Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich akta sprawy Stroopa, które dokładnie przestudiował. Przy pomocy przyjaciół z Polonii amerykańskiej zdobył także z archiwum Pentagonu akta z procesu Stroopa przed amerykańskim sądem wojskowym. Jego przyjaciel przywiózł z Detmoldu (rodzinnego miasta Stroopa) prospekty, fotografie, plan miasta.
Nieoceniony był też udział Schielkego w rozmowach w celi. Łużyczanin z pochodzenia, z prababki Polki, często śpiewał piosenki łużyckie; przedwojenny policjant obyczajowy, siłą zaciągnięty do SS. Jego obecność zobowiązywała Stroopa do prawdomówności, tym bardziej że Schielke patrzył z innego punktu widzenia, niejako "z dołu", na prawdy wygłaszane przez generała SS. On był czynnikiem sprawdzającym na bieżąco autentyzm opowieści Stroopa, a także uzupełniającym niektóre wyznania.
Podręczniki i lektury - kup i sprzedaj korzystając z naszych darmowych ogłoszeń.
W celi więzienia Mokotowskiego, w której przebywali SS-Gruppenführer und General-leutnant Waffen SS Jürgen Stroop, ludobójca, likwidator getta warszawskiego, oraz SS-Untersturmführer Gustav Schielke, umieszczono Kazimierza Moczarskiego 2 marca 1949 r. Przebywał z nimi 225 dni (do 11 Xl 1949). Był jednakże więziony (z przerwami) już od 1945 r., osądzony i skazany (podczas tajnego procesu odbytego w listopadzie 1952 r. w celi więziennej) na karę śmierci. Przez 14 miesięcy przebywał w samotności w najciemniejszej celi, oczekując na wykonanie wyroku, o zamianie którego na dożywotnie więzienie został powiadomiony 27 miesięcy później, a w kwietniu 1956 r. - uwolniony. Pobyt w więzieniu Kazimierz Moczarski opisał w liście do prokuratury: "... poddany zostałem w okresie od 9 I 1949 do 6 VI 1951 czterdziestu dziewięciu rodzajom maltretacji i tortur (...) przez 6 lat i 3 miesiące nie wypuszczano mnie z celi na spacer, przez 2 lata i 10 miesięcy nie byłem w kąpieli, przez 4 i pół lat byłem poddany tak ścisłej izolacji, że nie miałem najmniejszego kontaktu ze światem zewnętrznym (brak wiadomości od rodziny, listów, książek, gazet itp.)". Dlaczego był tak dręczony? Oskarżono go o współpracę z gestapo, tzn. zdradę narodową. Inaczej oceniał te zarzuty Kazimierz Moczarski: " zostałem ukarany za ten etap mej działalności życiowej, który cenię sobie najwyżej w mym sumieniu, za wzięcie udziału w akcji realnego chronienia społeczeństwa polskiego niezależnie od pochodzenia, narodowości, religii czy przynależności politycznej przed agresją konfidentów niemieckich lub innych kolaborantów".
Rzadko ma się do czynienia z dokumentem powstałym w tak specyficznych okolicznościach i z bohaterem o takiej historii. Kazimierz Moczarski - żołnierz AK, Jürgen Stroop - oficer SS, likwidator warszawskiego getta i niższy rangą Niemiec Schielke spędzają kilka miesięcy we wspólnej celi więziennej (dokładnie od marca do listopada 1949 r.). Pomijając paradoksalność faktu, że ludzie ci, wrogowie, znaleźli się w jednej celi, zaistniała dzięki temu niebywała możliwość zbliżenia się do słynnego zbrodniarza SS. Kazimierz Moczarski wykorzystał tę sytuację, wyzwala monolog i refleksje współwięźnia.
Przez wiele dni prowadził rozmowy ze Stroopem, obserwował go, co stało się potem materiałem do napisania książki. Jürgen Stroop, zachęcony do zwierzeń, opowiadał współwięźniom o swoim dzieciństwie, ojcu policjancie, o matce, która niemal dewocyjnie praktykowała wiarę katolicką, o małym, prowincjonalnym miasteczku Detmold w księstwie Lippe, w którym się wychowywał, nosząc zresztą wówczas imię Józef. Właściwie nie miałby szans na karierę ani na wyrwanie się z prowincji, gdyby nie kontakt z ideologią nazistowską i NSDAFJ, w której szeregi włącza się ochoczo. Niemiec wspomina rodzinę, szkołę, wojsko, I wojnę światową, swoją pierwszą miłość, która nie miała szans, gdyż Stroop pozwolił sobie na uczucie do Słowianki, a obowiązkiem było małżeństwo z odpowiednią kobietą niemiecką, wychowywanie syna na dobrego faszystę. Odrębną opowieścią są podboje ziem wschodnich przez wojska niemieckie, i tu Stroop odznaczył się licznymi sukcesami, szybko wspinając się po szczeblach kariery - brak wykształcenia zastępowała ślepa wierność ideologii. Misja zlikwidowania powstańczego getta w Warszawie stała się dla Stroopa polem do popisu - niemal z namiętnością opisuje swoje precyzyjne posunięcia, metodę palenia kolejnych domów, strzelanie do ludzi wyskakujących z płonących okien, wreszcie wysadzenie Wielkiej Synagogi.
Powyższe wydarzenia nie są opisywane chronologicznie, wynikają one z rozmów, a więc przeplatają się, gdyż raz Stroop podejmuje temat dzieciństwa, potem epizod wojenny, znów powraca w czasy młodości - i tak trwa dialog. Jürgen Stroop został skazany na karę śmierci. Kazimierz Moczarski widział, jak hitlerowiec przyjął ów wyrok i odnotował jego postawę. Stroop przyjął rozkaz i nie analizował go, jego świadomość ukształtowana przez ideologię NSDAP nie dopuszczała uczuć, kazała pogodzić się z rozkazem władz.
"Rozmowy z katem" to efekt długiego pobytu we wspólnej celi ze zbrodniarzem wojennym. Moczarski, nie dysponując papierem i ołówkiem, utrwalił w pamięci ogrom materiału, który posłużył do napisania powieści dokumentarnej. Pragnął wykorzystać do maksimum "zaproponowaną" mu przez los, niesłychanie rzadką sytuację. Znajdował się wówczas w stanie niezwykłej koncentracji, wypływającej ze szczególnego położenia. W tym czasie potrafił żyć równocześnie w dwóch światach: w celi i w wyobraźni. Kiedy słuchał Stroopa, niemalże wcielał się w jego osobowość. Pod jego opowieści podkładały się w wyobraźni przeżyte przeze niego zdarzenia i zapamiętane z przeszłości treści, np. kiedy mówił o Ukrainie, stawały mu przed oczyma konkretne obrazy Masłowskiego i Bodisco. Umiał pisać w myśli, wyobrażając przed sobą kartkę papieru, i to tak, że mógł potem wracać do jakiegoś oznaczonego miejsca na tej kartce. Ciągle te kartki "wertował", wracał do nich już po rozstaniu ze Stroopem. Sprzyjała temu samotność i brak innych bodźców zewnętrznych. Wbrew rozpowszechnionym na ten temat opiniom, samotność w celi była dla Kazimierza Moczarskiego po miesiącu stanem znośnym, a po sześciu tygodniach - błogosławionym.
W momencie wyjścia na wolność, w kwietniu 1956, zachował stan stuprocentowej pamięci. A ponieważ bał się, że wspomnienia szybko stępieją, zaczął niemal natychmiast zapisywać, trochę bezładnie, niechronologicznie, skrótami (powstało wtedy około tysiąca stron notatek - daty, fakty, nazwiska). Pierwszą historią, jaką zanotował, było opowiadanie Stroopa o jego działalności na Ukrainie. Kazimierz Moczarski podjął też trud sprawdzenia autentyczności opowieści Stroopa. Udostępniono mu w r. 1957 w Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich akta sprawy Stroopa, które dokładnie przestudiował. Przy pomocy przyjaciół z Polonii amerykańskiej zdobył także z archiwum Pentagonu akta z procesu Stroopa przed amerykańskim sądem wojskowym. Jego przyjaciel przywiózł z Detmoldu (rodzinnego miasta Stroopa) prospekty, fotografie, plan miasta.
Nieoceniony był też udział Schielkego w rozmowach w celi. Łużyczanin z pochodzenia, z prababki Polki, często śpiewał piosenki łużyckie; przedwojenny policjant obyczajowy, siłą zaciągnięty do SS. Jego obecność zobowiązywała Stroopa do prawdomówności, tym bardziej że Schielke patrzył z innego punktu widzenia, niejako "z dołu", na prawdy wygłaszane przez generała SS. On był czynnikiem sprawdzającym na bieżąco autentyzm opowieści Stroopa, a także uzupełniającym niektóre wyznania.
Podręczniki i lektury - kup i sprzedaj korzystając z naszych darmowych ogłoszeń.-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Znajdź studia, kursy i szkolenia







