Jabłko a la Newton

MAŁGORZATA MUSIEROWICZ
23.08.2001 , aktualizacja: 30.08.2001 11:56
A A A Drukuj
Urodził się w roku 1642 i był profesorem Uniwersytetu w Cambridge. Odkrył trzy prawa dynamiki i prawo powszechnego ciążenia, pierwszy rozszczepił światło, uzyskując widmo, a jego epokowe odkrycia utorowały drogę fizyce współczesnej.
Ten wielki człowiek miał małego pieska imieniem Diament. Dowiedziałam się o tym, wertując dla przyjemności "Słownik mitów i tradycji kultury" Władysława Kopalińskiego. (Niech dziecko też powertuje, dowie się mnóstwa ciekawych rzeczy!). Jak głosi anegdota, ów piesek Diament figlując pewnego razu na biurku swego pana wywrócił świecę, od której zajęły się i spłonęły wszystkie papiery. A zawierały one wyniki wieloletnich eksperymentów naukowych sir Izaaka! I co? Ano nic. Na widok tej katastrofy wielki uczony westchnął jedynie z filozoficznym spokojem: - Diamenciku, gdybyś wiedział, jakąś mi wyrządził szkodę! - po czym spokojnie zabrał się do wykonywania żmudnych doświadczeń na nowo. A ten uczynek zjednuje dla Newtona nasze serca, choć naturalnie nie możemy tak od razu zapomnieć, jak z jego powodu maglowano nas w szkole.

Newton miał siostrzenicę, dzięki której ludzkość poznała zabawną historię wiążącą się z najważniejszym chyba z odkryć sir Izaaka. Jeśli wierzyć opowieści siostrzenicy, sławny fizyk leżał raz sobie w sadzie, pogrążony w kontemplacji, gdy wtem przeleciało obok niego spadające z drzewa jabłko. Umysł uczonego w jednej chwili olśnienia pojął, że istnieje podobieństwo między całkiem różnymi zjawiskami: zachowaniem spadającego jabłka i ruchem Księżyca na niebie. I - jak pisze pan Kopaliński - "dostrzegł w nich dwa objawy tego samego zjawiska - grawitacji. Wszelki postęp w nauce to odkrywanie nowego porządku, łączącego z sobą rzeczy, których dotąd w naszym mniemaniu nic ze sobą nie łączyło".

Warto sobie zapamiętać zwłaszcza to ostatnie zdanie, proszę dziecka! Osobiście jestem przekonana, że niejeden sławny fizyk, a może i filozof, znajduje się pośród Czytelników tych oto felietonów. Trzeba tylko "popatrzeć na świat inaczej" - jak mawiał inny sławny fizyk, nasz współczesny Richard Feynmann.

Na cześć Izaaka Newtona upieczemy sobie dzisiaj jabłko. O tej porze roku mamy jabłek dostatek. Najlepsze do pieczenia są te twarde i kwaskowate odmiany, ale bez przesady właściwie. Jabłko, ten rajski owoc (być może najstarszy w historii ludzkości), jest bowiem znakomite we wszystkich odmianach i we wszystkich wcieleniach. Można z niego przyrządzać zupy, drugie dania, desery i soki, kompoty, galaretki, dżemy, wina oraz pyszne ciasta. Jabłoń - to aż nie do wiary! - uprawiano już w epoce neolitu, czyli nawet i do 7 tysięcy lat przed naszą erą. Uprawiano jabłka i w starożytnym Egipcie, i w Asyrii, i w Babilonie i... w Biskupinie! Tak jest, w wykopaliskach Biskupina znaleziono, wyobraźcie sobie, ślady tego owocu, pochodzące sprzed 1600 lat przed narodzeniem Chrystusa!

Oto więc przepis na jabłko a la Newton. Pierwszą rzeczą, jaką musimy uczynić, jest zrzucenie jabłka z dość wysoka, nie na podłogę, bo się poobija, ale, powiedzmy, na tapczan. Obserwując spadanie jabłka oddamy się na krótko kontemplacji prawa powszechnego ciążenia, po czym jabłuszko umyjemy i wydrążymy zgrabnie łyżeczką, usuwając gniazdko nasienne. Teraz należy uszczknąć z maminych zapasów nieco goździków i naszpikować nimi owoc - dla ozdoby i zapachu. Do wydrążonego otworu włożyć nieco dobrej konfitury lub dżemu, wiórek masła, odrobinę sproszkowanego cynamonu i jeden migdał.

Około 10 dkg twarogu przecieramy przez sitko, po czym ucieramy go z żółtkiem i dwiema łyżkami cukru, dodając nieco skórki cytrynowej i jedną łyżkę kaszy manny zmieszanej z połową łyżeczki proszku do pieczenia. Ubijamy białko na sztywną pianę i łączymy z masą twarożkową. Wkładamy masę do niedużej, natłuszczonej foremki lub miseczki ogniotrwałej, a pośrodku umieszczamy pieczołowicie nasze jabłko, mające w sobie ogrom niespodzianek (w tym uległość prawu grawitacji). Wsuwamy foremkę do rozgrzanego piekarnika i wyjmujemy po półgodzinie (temperatura pieczenia - 180 stopni!).



Spożywamy jabłko Newtona przy odrabianiu najtrudniejszych zadań z matematyki, z podziwem wspominając sir Izaaka, wielkiego mędrca i uczonego, który na krótko przed śmiercią rzekł skromnie: "Nie wiem, jak mnie osądzi przyszłość, ale ja widzę siebie jako istotę przypominającą małego chłopca na plaży, który niekiedy znajduje gładszy od innych kamyk czy ładniejszą niż zwykle muszelkę, podczas gdy przed nim rozciąga się olbrzymi ocean nie odkrytych jeszcze prawd".

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • buhaha dynamika 04.04.06, 14:14

    cóż za niesamowite połączenie fizyki z biografia Newtona i kulinariami ...ubawiłam się do łezOklaski dla autora za jakże wspaniałe połaczenie faktów:)»

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Lektury belfra Staszka

Masz problem z czytaniem lektur? Nudzą Cię? Belfer Staszek tłumaczy je na wesoło.

Przepisy bohaterów literackich

Nauka literatury ze szczyptą humoru. Smacznego.