Placek z Limerick
23.08.2001
, aktualizacja: 27.08.2001 22:43
Pewne miłe dziecko z Ostrzeszowa nadesłało nam cztery swoje limeryki. Dziecko zwie się Lidka Mamys, zaś limeryki są wdzięczne i zabawne, a także z lekka zwariowane, co jest podstawowym warunkiem w tym gatunku poetyckim. Tak jest! - limeryk musi by groteskowy, a im bardziej absurdalny - tym lepiej.
Poza zaletami jednakże limeryki Lidki mają pewną wadę: nieprawidłowości budowy. A wszakże wzorowa konstrukcja - ściśle według reguł - jest najważniejszym być może warunkiem, jaki spełniać musi limeryk, jeśli ma zasłużyć na swe dumne miano.
Limeryk bowiem to wierszyk, owszem, zwariowany, lecz zarazem całkowicie zdyscyplinowany. Wedle tradycji urodził się w wieku XIX, w irlandzkiej miejscowości Luimneach, co po angielsku brzmi: Limerick właśnie. Miejscowość ta słynie poza tym z pysznego placka ziemniaczano-rybnego z cebulą. Zanim jednak skupimy się na placku, nie daruję sobie okazji i załączę przepis na limeryk, ulubiony gatunek poetów-żartownisiów. W Anglii na szczyty limerykopisarstwa wzniósł się Edward Lear (czy Dziecko Kulturalne pamięta wydaną przez "Naszą Księgarnię" książeczkę jego wierszy pod tytułem "Dong, co ma świecący nos?"). Bardzo dowcipnie spolszczył je poeta Andrzej Nowicki. Najnowsze tłumaczenia wierszy Leara przedstawił Stanisław Barańczak w bardzo śmiesznej książce "Fioletowa krowa".
Limeryki pisywał Julian Tuwim, a i dziś najlepsi polscy poeci nie zaprzestali tej zabawy. Słyszałam, że pani Wisława Szymborska, znana ze swojego znakomitego poczucia humoru, tworzy najzupełniej rozkoszne limeryki, nie znane szerszej publiczności.
Lecz im bardziej wybitny poeta, tym wierniej trzyma się reguł z Limerick. Absurdalny wierszyk może być limerykiem tylko wtedy, gdy składa się z pięciu wersów (czyli linijek). Temat limeryku jest w zasadzie dowolny - ale znów żelazna reguła głosi, że w pierwszym wersie znaleźć się musi nazwa miejsca akcji.
Pierwszy, drugi i piąty wers - te dłuższe - muszą się ze sobą rymować. Są też zawsze jednakowe pod względem rytmicznym.
Trzeci i czwarty wers - te krótsze - także rymują się ze sobą i zgadza się ich rytm.
Uwaga. Oto przykład: limeryk Edwarda Leara w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka.
Pewien starszy mężczyzna z Kamczatki
Wyhodował w zaciszu swej chatki
Tak długiego jamnika,
Że za radą prawnika
Jamnik płacił podwójne podatki.
Spróbujmy teraz oznaczyć sylaby nie akcentowane literką "o", zaś sylaby akcentowane - literą "O". Używając tych oznaczeń, zapiszmy powyższy wierszyk. Będzie to wyglądać tak:
oOoOoOoOoO (10 sylab)
oOoOoOoOoO (10 sylab)
ooOooOo (7 sylab)
ooOooOo (7 sylab)
oOoOoOoOoO (10 sylab)
Bardzo proste, prawda?
No, to już. Niech no dziecko machnie mały limeryczek albo i pięć, ale - uwaga! - pamiętając o regułach! Reguły są bardzo ważne - i w poezji, i w malarstwie, i w sztuce gotowania, i w ogóle w życiu. Gdyż jak mówi poeta w "Fioletowej krowie" - tylko "w świecie mułów nie ma regułów". Od reguł można w sztuce odstępować, oczywiście. Ale wtedy powstaje najczęściej coś zupełnie innego niż w przepisie. Czasem - jakże rzadko! - jest to znacznie lepsze, niż być miało. Ale najczęściej jest, niestety, dużo gorsze. W sztuce kulinarnej obserwujemy to samo. Jeśli osoba zamierzająca upiec babkę drożdżową trzyma się przepisów niedokładnie - najczęściej wychodzi z tego rozległy zakalec, a nie babka.
Limeryk bowiem to wierszyk, owszem, zwariowany, lecz zarazem całkowicie zdyscyplinowany. Wedle tradycji urodził się w wieku XIX, w irlandzkiej miejscowości Luimneach, co po angielsku brzmi: Limerick właśnie. Miejscowość ta słynie poza tym z pysznego placka ziemniaczano-rybnego z cebulą. Zanim jednak skupimy się na placku, nie daruję sobie okazji i załączę przepis na limeryk, ulubiony gatunek poetów-żartownisiów. W Anglii na szczyty limerykopisarstwa wzniósł się Edward Lear (czy Dziecko Kulturalne pamięta wydaną przez "Naszą Księgarnię" książeczkę jego wierszy pod tytułem "Dong, co ma świecący nos?"). Bardzo dowcipnie spolszczył je poeta Andrzej Nowicki. Najnowsze tłumaczenia wierszy Leara przedstawił Stanisław Barańczak w bardzo śmiesznej książce "Fioletowa krowa".
Limeryki pisywał Julian Tuwim, a i dziś najlepsi polscy poeci nie zaprzestali tej zabawy. Słyszałam, że pani Wisława Szymborska, znana ze swojego znakomitego poczucia humoru, tworzy najzupełniej rozkoszne limeryki, nie znane szerszej publiczności.
Lecz im bardziej wybitny poeta, tym wierniej trzyma się reguł z Limerick. Absurdalny wierszyk może być limerykiem tylko wtedy, gdy składa się z pięciu wersów (czyli linijek). Temat limeryku jest w zasadzie dowolny - ale znów żelazna reguła głosi, że w pierwszym wersie znaleźć się musi nazwa miejsca akcji.
Pierwszy, drugi i piąty wers - te dłuższe - muszą się ze sobą rymować. Są też zawsze jednakowe pod względem rytmicznym.
Trzeci i czwarty wers - te krótsze - także rymują się ze sobą i zgadza się ich rytm.
Uwaga. Oto przykład: limeryk Edwarda Leara w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka.
Pewien starszy mężczyzna z Kamczatki
Wyhodował w zaciszu swej chatki
Tak długiego jamnika,
Że za radą prawnika
Jamnik płacił podwójne podatki.
Spróbujmy teraz oznaczyć sylaby nie akcentowane literką "o", zaś sylaby akcentowane - literą "O". Używając tych oznaczeń, zapiszmy powyższy wierszyk. Będzie to wyglądać tak:
oOoOoOoOoO (10 sylab)
oOoOoOoOoO (10 sylab)
ooOooOo (7 sylab)
ooOooOo (7 sylab)
oOoOoOoOoO (10 sylab)
Bardzo proste, prawda?
No, to już. Niech no dziecko machnie mały limeryczek albo i pięć, ale - uwaga! - pamiętając o regułach! Reguły są bardzo ważne - i w poezji, i w malarstwie, i w sztuce gotowania, i w ogóle w życiu. Gdyż jak mówi poeta w "Fioletowej krowie" - tylko "w świecie mułów nie ma regułów". Od reguł można w sztuce odstępować, oczywiście. Ale wtedy powstaje najczęściej coś zupełnie innego niż w przepisie. Czasem - jakże rzadko! - jest to znacznie lepsze, niż być miało. Ale najczęściej jest, niestety, dużo gorsze. W sztuce kulinarnej obserwujemy to samo. Jeśli osoba zamierzająca upiec babkę drożdżową trzyma się przepisów niedokładnie - najczęściej wychodzi z tego rozległy zakalec, a nie babka.
Co do placka z Limerick, jego bazą są ziemniaki (bardzo lubiane i szanowane w Irlandii; w wieku XVI to one właśnie uratowały całą wyspę od głodu). Pół kilograma ugotowanych ziemniaków rozetrzeć trzeba na puree z łyżką masła i łyżką mleka. Posolić do smaku, dodać po szczypcie pieprzu i tymianku. Dużą cebulę pokrajać w talarki i podsmażyć w łyżce masła na rumiano. W płaskim żaroodpornym naczyniu ułożyć teraz proszę połowę puree, na nim rozmieścić smażoną cebulę, wreszcie warstwę wędzonej ryby, uprzednio obranej ze skórki, pozbawionej ości i podzielonej na małe kawałki.
Przykryć to wszystko drugą połową puree, polać po wierzchu gęstą, kwaśną śmietaną i posypać kminkiem oraz gorczycą. Wstawić do gorącego piekarnika na pół godziny.
Pyszne z sałatką selerową! (utarty seler z jabłkiem, łyżką chrzanu, sól, cukier, pieprz i sok z cytryny, zmieszane z oliwą).
Przykryć to wszystko drugą połową puree, polać po wierzchu gęstą, kwaśną śmietaną i posypać kminkiem oraz gorczycą. Wstawić do gorącego piekarnika na pół godziny.
Pyszne z sałatką selerową! (utarty seler z jabłkiem, łyżką chrzanu, sól, cukier, pieprz i sok z cytryny, zmieszane z oliwą).
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Znajdź studia, kursy i szkolenia







