Naleśniki Mamusi Muminka
23.08.2001
, aktualizacja: 14.02.2002 17:20
Każde dziecko chciałoby mieć taki miły, kochany, ciepły i zwariowany dom, jak ten opisany przez Tove Jansson w książkach o Muminkach. Jak dziecko pamięta, Muminki są to po prostu trolle, postacie z baśni skandynawskich. Tove Jansson trochę je zmieniła, przede wszystkim nadała im miłe, osobiste cechy i różnorodne charaktery.
ZOBACZ TAKŻE
- Pierniki z Bullerbyn (23-08-01, 13:48)
Wymyśliła też cały dobry świat dla tych swoich Muminków i dla wszystkich ich przyjaciół, domowników i gości. Oczywiście, ten świat nie jest wolny od niebezpieczeństw. Zdarzają się powodzie, śnieżyce, huragany, wybuchy wulkanu oraz groźne komety. Ale to wszystko fraszka, skoro istnieje dom i Mamusia Muminka, i Tatuś Muminka, i Włóczykij, i Panna Migotka, i Ryjek, i nawet ta Filifionka o nastroszonym pyszczku. Ta, która ma lęki i melancholie, i przeczucia, która jest skąpa i lubi przemycać w zapiekankach stare skórki od chleba, a w grzankach, nawet tych przygotowanych na cześć Wuja Truja - zeschłe okrawki sera.
Mamusia Muminka jest dobra, kochająca i serdeczna. Jest bardzo wyrozumiała i pozwala dzieciom na wszelkie miłe psoty. Kiedy jej trochę dokuczą swoimi kłótniami czy brykaniem, pozwala im na piknik w jaskini. Muminek bardzo ją kocha. Jego Mamusia ma otwarte serce i szczodrą naturę, co najlepiej widać na przykładzie naleśników.
W tomie "W dolinie Muminków" naleśniki - duże, żółte, z konfiturami malinowymi - podaje się na śniadanie. "Poza tym była kasza z poprzedniego dnia - pisze Tove Jansson - ale ponieważ nikt nie chciał jej jeść - postanowiono schować ją na dzień następny".
Ciekawe, co z nią zrobią dnia następnego. Bo taka Filifionka z pewnością wpakowałaby ukradkiem kaszę do jakiejś zapiekanki. Ale musimy zdać sobie sprawę, że postępowanie takie absolutnie nie jest w stylu Mamusi Muminka, a kiedy już to zrozumiemy, nie zdziwi nas wspaniała scena z ostatniego rozdziału tej książki.
Mama Muminka z radości, że odzyskała torebkę (bez torebki czuła się po prostu zupełnie kim innym), urządziła wspaniały festyn sierpniowy dla wszystkich. Co prawda, zaproszeni mieszkańcy całej doliny i lasu szli na festyn niosąc jadło i napitki ("Były tam kosze przepysznych owoców i ogromne tace z kanapkami, a na maleńkich stolikach pod krzakami - orzechy w bukietach leszczynowych liści, jagody nawleczone na źdźbła traw i kłosy pszenicy") - ale Mamusia Muminka, z całego swego serca pragnąc ugościć wszystkich, "rozczyniała ciasto na naleśniki w wannie, gdyż zabrakło jej już rondli". Z piwnicy przyniosła aż 11 olbrzymich słojów konfitur. Brak danych o tym, na jakiej patelni - czy może - na ilu patelniach smażyła następnie te naleśniki.
Ale z pewnością jakoś sobie poradziła, bo bardzo to była roztropna i spokojna osoba. Wiemy tylko, że w stosownym momencie - tuż po małym przemówieniu okolicznościowym Tatusia Muminka (a ściślej: nie tyle PO przemówieniu, ile POD KONIEC przemówienia, kiedy Tatuś wdał się w rozwlekłą opowieść o tym, jak było w czasach jego młodości) - Mama Muminka spiesznie przytoczyła CAŁĄ TACZKĘ NALEŚNIKÓW!
Na taką ilość, oczywiście, proporcji odtwarzać nie będziemy, nawet gdyby nas czekał jakiś większy festyn ogrodowy. Podamy natomiast przepis na taką porcję, która powinna nasycić średnio wygłodzoną rodzinę.
Jak to się robi?
Dziecko, które chce wykonać naleśniki Mamusi Muminka, powinno zacząć od rozbicia dwu jaj i oddzielenia żółtek od białek. Teraz żółtka utrzeć musi dziecko z łyżką cukru, dodać 2 szklanki mleka, a następnie wlać łyżkę roztopionego, letniego masła. Wymieszać. Teraz dziecko musi odmierzyć szklankę mąki i jeszcze jedną trzecią szklanki mąki; wsypuje mąkę do garnuszka z masą mleczno-jajeczną i znów starannie miesza aż do uzyskania gładkiego ciasta. I wreszcie - dziecko ubija sztywną pianę z białek, po czym delikatnie łączy ją z ciastem.
Teraz dziecko nalewa na patelnię trochę oliwy, a kiedy tłuszcz rozgrzeje się bardzo (kropelka ciasta, upuszczona na patelnię, musi zaskwierczeć) - można już smażyć naleśniki.
Powinny być cienkie, więc wlewać trzeba nie za dużo ciasta na jeden raz. Po usmażeniu z obu stron na złoto, naleśniki należy posmarować suto konfiturami, a kto lubi - może je jeszcze ozdobić bitą śmietaną lub kremem.
- 14 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Znajdź studia, kursy i szkolenia







