Kruche pięty Achillesa

Małgorzata MUSIEROWICZ
23.08.2001 , aktualizacja: 27.08.2001 22:42
A A A Drukuj
Każde dziecko, które czytało "Mitologię" Jana Parandowskiego wie, że Achilles miał piętę. Więcej nawet: miał on dwie pięty, lecz tylko jedna z nich była niezwykła. Druga natomiast była taka, jak u wszystkich. W "Mitologii", książce, którą każde dziecko kulturalne znać powinno, znajdujemy szczegółowy opis afery z piętami.
Otóż Achilles był synem księcia Peleusa i boginki morskiej Tetydy. Tetyda miała zwyczaj kąpać malutkiego Achillesa w Styksie, świętej rzece bogów, a to po to, by uczynić jego ciało odporne na wszelką broń.

Lecz kiedy tak brzdąca zanurzała, musiała wszak trzymać go za coś, żeby nie fiknął i nie utopił się całkiem! - toteż trzymała go za piętę, każdy poza tym kawałeczek jego ciała nurzając odważnie w hartującej kąpieli. Nie wiemy, czy była to prawa pięta czy lewa. Jedno, co wiemy: na pewno była to zawsze ta sama pięta, gdyż w efekcie jedna tylko z pięt Achillesa była całkowicie nieodporna na zranienie i w nią też biedny Achilles, już będąc w wieku dojrzałym, został ugodzony strzałą Parysa. Było to pod Troją.

Stąd właśnie, jak się dziecko kulturalne bez trudu domyśla, wzięło się określenie czyjegoś słabego punktu, jako jego pięty achillesowej.

Wspaniały to był wojownik, ten Achilles (wszystko o jego przygodach napisał Homer w "Iliadzie"), niezwyciężony i odważny. Za młodu karmiono go sercami lwów i szpikiem niedźwiedzi, która to dieta sprawiła, że chłopaka aż rozsadzała wola walki. Nie umiał jej ukryć nawet wtedy, kiedy migał się od wojska. Troskliwa mama, Tetyda, przebrała młodzieńca za dziewczynę i ukryła go na dworze, pośród córek królewskich, żeby go uchronić przed wyprawą wojenną na Troję. (Jak widać, matki zawsze mają to do siebie, że nie lubią, gdy ich synowie giną na wojnach.)

Ale dowiedział się o tym najchytrzejszy z wodzów Odyseusz. A ponieważ wróżby mówiły, że bez Achillesa Troja nie zostanie zdobyta, Odyseusz przebrał się za wędrownego kupca i przedostał na dwór królewski. Tam rozłożył swój kram przed królewnami, które na widok ślicznej biżuterii złotej i srebrnej, przepięknie barwionych tkanin i wonnych olejków, popadły w nieumiarkowany zachwyt. Jedno tylko dziewczę ziewało na boczku, kompletnie się nie interesując babskimi fatałaszkami. Wtedy chytry Odys wydobył ze spiżowej pochwy wspaniały miecz. Ha! Dzieweczka natychmiast się ożywiła, łypnęła oczami i łaps! za złoconą rękojeść miecza. No i już Odyseusz miał swego wojownika na wojnę trojańską.

Mama Tetyda dała jeszcze tylko synowi cudowną zbroję szczerozłotą, jakiej nie miał nikt na świecie. I Achilles poszedł na długą, dziesięcioletnią wojnę trojańską, poszedł na swoich dwu piętach. Z których tylko jedna była piętą Achillesową w całym tego słowa znaczeniu.

Ale nie będziemy drobiazgowi. Nie będziemy się upierać przy pieczeniu zaledwie jednego ciastka, tylko po to, by być w zgodzie z mitologią. Upieczemy sobie dużo kruchych piętek Achillesa, bo przecież każdy w rodzinie będzie chciał spróbować, co też tam znowu nasze kulinarne dziecko przyrządziło i co też przy jedzeniu opowie.

Dziecko bierze otóż pudełko twarożku homogenizowanego, kostkę margaryny lub masła, dwie i pół szklanki mąki oraz łyżeczkę cukru pudru i szczyptę soli. Jak widać, ciasto nie będzie bardzo słodkie.

Pięta wojownika musi być z wytrawnego ciasta. Ale niechże dziecko się nie martwi, nadzienie za to będzie słodkie wystarczająco.

Zagniata więc dziecko ciasto z podanych składników (bardzo to dzieci robić lubią!) - aż uformuje się z niego zwarta, gładka kula. Dobrze by było, żeby mogła sobie odpocząć w lodówce przez parę godzin, ale nie ma chyba dziecka, które by chciało czekać tak długo na swoje ciasteczka. No, to dobrze. Dziecko dzieli kulę na dwie części, każdą z nich kolejno rozwałkowuje na placuszek, podsypując oczywiście mąki na stolnicę. Placuszek powinien być dosyć cienki, powiedzmy - jak tektura.

I teraz dziecko przystępuje do wycinania kółek z ciasta za pomocą zwykłej szklanki. Wycina kółka jedno przy drugim i na każde nakłada - na jedną połowę - trochę konfitury. Teraz składa takie nadziane kółko na pół i zlepia brzegi, przyszczypując je palcami.



Powstałe w ten sposób piętki przenosi dziecko na posmarowaną masłem blachę albo na folię aluminiową, którą blachę wyłożyło. I piecze pięty Achillesa w średnio nagrzanym piekarniku, póki się nie zrumienią. Po przestygnięciu może je jeszcze dziecko posypać cukrem pudrem przez sitko.

Rozkoszny podwieczorek z kulturalnym podtekstem.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Kruche pięty Achillesa aneladgam 05.07.05, 12:39

    ciasteczka genialnepiekłam wiele razycały zbiorek "Całuski pani Darling" i "Łasuch literacki" mam przerobiony :)tylko szkoda, że nie ma kolejnych tomików, bo w kolejnych częściach »

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Lektury belfra Staszka

Masz problem z czytaniem lektur? Nudzą Cię? Belfer Staszek tłumaczy je na wesoło.

Przepisy bohaterów literackich

Nauka literatury ze szczyptą humoru. Smacznego.