Kanapka lorda S.
23.08.2001
, aktualizacja: 27.08.2001 22:42
No i gdzież nasze dziecko kulinarne spędzi najbliższych dziesięć miesięcy? - Ano, w szkółce ukochanej, w gwarze, wrzasku, ścisku i hałasie, w kurzu i woni pasty do podłóg, w klasach niedobrze wietrzonych i przeludnionych. No - ale za to nałyka się wiedzy, że ho-ho!
Zaraz, zaraz... czy to będzie całe dziesięć miesięcy? E, chyba nie. Weźmy kalendarz, ołówek i policzmy. Hm. Odrzuciwszy niedziele, soboty, święta kościelne i państwowe oraz ferie - uzyskujemy krzepiącą liczbę 260 zaledwie roboczodni, że tak powiem ozdobnie.
Ale mimo wszystko 260 to jest ciągle dużo, zwłaszcza gdy się weźmie pod uwagę, że liczba ta dotyczy w jakimś stopniu również mamusi, która przez 260 poranków przygotowywać będzie paczuszkę z drugim śniadaniem dla swego dziecka. Jeśli ma jedno dziecko. Bo jeśli ma dwoje - to będzie wykonywała co dzień po dwie paczuszki. A jeśli troje - to po trzy. I tak dalej. Swoją drogą, działania matematyczne dają niekiedy okropne efekty.
Czy dziecko kulinarne mogłoby jakoś ulżyć tej spracowanej kobiecie, swej rodzicielce? - brzmi dziś nasze pytanie, zaś odpowiedź narzuca się sama: TAK!!! Mogłoby! Mogłoby po prostu samo dla siebie przygotowywać kanapki do szkoły!
Powiedzmy, że na przyrządzenie uczciwego drugiego śniadania mama potrzebuje 10 minut. Pomnożone przez 260 roboczodni, minuty owe sumują się w straszny wynik... ooo, chwileczkę, niech pomnożę... i podzielę... tak jest, otrzymujemy 2600 minut, czyli 43 godziny z okładem!!! Och! Nie wierzę własnym oczom.
Czy być może?! 43 godziny, czyli blisko dwie doby zaoszczędzonego czasu! Mama mogłaby co dzień pospać o 10 minut dłużej albo, zamiast gorączkowo pakować dziecku kulinarnemu kanapki, mogłaby wykonać staranniejszy niż zazwyczaj makijaż, przynajmniej raz nie spiesząc się i nie zapominając pomalować rzęs jednego oka. Mogłaby przytulić się przelotnie do taty albo ogarnąć czule ramieniem ryczące wniebogłosy drugie dziecko.
Tak czy inaczej pomysł, jaki tu rzucam, godny jest zastanowienia. I niech dziecko przypadkiem nie pomrukuje - jeśli jest płci męskiej - że przyrządzanie kanapek uwłacza jego godności. Lord Sandwich też był płci męskiej, a przecież wynalazł kanapkę wszech czasów, zwaną przez pokolenia sandwiczem właśnie, na jego cześć i pamiątkę.
Jak się wydaje, ten John Montagu, czwarty lord of Sandwich, nie był poza tym postacią szczególnie godną czci i pamięci. Urodzony w roku 1718 w Anglii, został politykiem i Pierwszym Lordem Admiralicji.
Przez 74 lata swego życia najczęściej bywał atakowany za korupcję, czyli przekupstwo. Lubił też grywać w karty "na okrągło", czyli przez dwie nawet doby. I właśnie przy karcianym stoliku, pochłonięty grą - zapewne hazardową - do tego stopnia, że żal mu było czasu na wstawanie do posiłku, lord Sandwich wymyślił coś, dzięki czemu przeszedł do historii: kanapkę.
Klasyczny sandwicz ma formę trójkąta, którą uzyskuje się po przecięciu kwadratowej kromki chleba po przekątnej - od rogu do rogu. Chleb może być biały, żytni lub razowy. Wystarczy tylko przygotować kromki, posmarować je masłem - i puścić wodzę fantazji.
Znałam pewnego chłopczynę, który puszczając wodze fantazji doszedł do zupełnego wynaturzenia w dziedzinie sandwiczów: jego kanapka składała się z dwu przezroczystych niemal płateczków chleba, pomiędzy które wkładało się dwa grube kotlety schabowe, pół słoika majonezu, połowę pomidora plus ogórek kiszony średniego formatu. No, ale my tu nie będziemy propagować wynaturzeń, tylko czym prędzej podamy dziecku kulinarnemu nasze wypróbowane i najlepsze przepisy.
Najpierw - na masełka
Masło czosnkowe: ćwierć kostki masła rozetrzeć z 2 ząbkami czosnku, usiekanymi z solą.
Masło cytrynowe: także ćwierć kostki masła, łyżeczka soku cytrynowego i odrobina otartej cytrynowej skórki.
Masło chrzanowe: łyżeczka chrzanu, ćwierć kostki masła, szczypta soli.
Masło orzechowo-serowe: ćwierć kostki masła, 5 dkg utartego sera - gouda lub ementaler, 3 dkg mielonych orzechów włoskich, dwie łyżki mleka.
Następnie - na twarożki
Ziołowy: pudełko serka homogenizowanego roztartego z ząbkiem czosnku, szczypta soli, łyżeczka przyprawy "Herbes de Provance".
Koperkowy: twarożek, łyżka posiekanego koperku, malutka cebulka pokrojona w najdrobniejszą kosteczkę, sól i pieprz do smaku, nieduży ogóreczek konserwowy pokrajany jak najdrobniej.
Śledziowy: twarożek, posiekana cebulka lub szczypiorek, pół jabłka (utrzeć), 1 filet śledziowy w oliwie (posiekać drobniutko).
Ale mimo wszystko 260 to jest ciągle dużo, zwłaszcza gdy się weźmie pod uwagę, że liczba ta dotyczy w jakimś stopniu również mamusi, która przez 260 poranków przygotowywać będzie paczuszkę z drugim śniadaniem dla swego dziecka. Jeśli ma jedno dziecko. Bo jeśli ma dwoje - to będzie wykonywała co dzień po dwie paczuszki. A jeśli troje - to po trzy. I tak dalej. Swoją drogą, działania matematyczne dają niekiedy okropne efekty.
Czy dziecko kulinarne mogłoby jakoś ulżyć tej spracowanej kobiecie, swej rodzicielce? - brzmi dziś nasze pytanie, zaś odpowiedź narzuca się sama: TAK!!! Mogłoby! Mogłoby po prostu samo dla siebie przygotowywać kanapki do szkoły!
Powiedzmy, że na przyrządzenie uczciwego drugiego śniadania mama potrzebuje 10 minut. Pomnożone przez 260 roboczodni, minuty owe sumują się w straszny wynik... ooo, chwileczkę, niech pomnożę... i podzielę... tak jest, otrzymujemy 2600 minut, czyli 43 godziny z okładem!!! Och! Nie wierzę własnym oczom.
Czy być może?! 43 godziny, czyli blisko dwie doby zaoszczędzonego czasu! Mama mogłaby co dzień pospać o 10 minut dłużej albo, zamiast gorączkowo pakować dziecku kulinarnemu kanapki, mogłaby wykonać staranniejszy niż zazwyczaj makijaż, przynajmniej raz nie spiesząc się i nie zapominając pomalować rzęs jednego oka. Mogłaby przytulić się przelotnie do taty albo ogarnąć czule ramieniem ryczące wniebogłosy drugie dziecko.
Tak czy inaczej pomysł, jaki tu rzucam, godny jest zastanowienia. I niech dziecko przypadkiem nie pomrukuje - jeśli jest płci męskiej - że przyrządzanie kanapek uwłacza jego godności. Lord Sandwich też był płci męskiej, a przecież wynalazł kanapkę wszech czasów, zwaną przez pokolenia sandwiczem właśnie, na jego cześć i pamiątkę.
Jak się wydaje, ten John Montagu, czwarty lord of Sandwich, nie był poza tym postacią szczególnie godną czci i pamięci. Urodzony w roku 1718 w Anglii, został politykiem i Pierwszym Lordem Admiralicji.
Przez 74 lata swego życia najczęściej bywał atakowany za korupcję, czyli przekupstwo. Lubił też grywać w karty "na okrągło", czyli przez dwie nawet doby. I właśnie przy karcianym stoliku, pochłonięty grą - zapewne hazardową - do tego stopnia, że żal mu było czasu na wstawanie do posiłku, lord Sandwich wymyślił coś, dzięki czemu przeszedł do historii: kanapkę.
Klasyczny sandwicz ma formę trójkąta, którą uzyskuje się po przecięciu kwadratowej kromki chleba po przekątnej - od rogu do rogu. Chleb może być biały, żytni lub razowy. Wystarczy tylko przygotować kromki, posmarować je masłem - i puścić wodzę fantazji.
Znałam pewnego chłopczynę, który puszczając wodze fantazji doszedł do zupełnego wynaturzenia w dziedzinie sandwiczów: jego kanapka składała się z dwu przezroczystych niemal płateczków chleba, pomiędzy które wkładało się dwa grube kotlety schabowe, pół słoika majonezu, połowę pomidora plus ogórek kiszony średniego formatu. No, ale my tu nie będziemy propagować wynaturzeń, tylko czym prędzej podamy dziecku kulinarnemu nasze wypróbowane i najlepsze przepisy.
Najpierw - na masełka
Masło czosnkowe: ćwierć kostki masła rozetrzeć z 2 ząbkami czosnku, usiekanymi z solą.
Masło cytrynowe: także ćwierć kostki masła, łyżeczka soku cytrynowego i odrobina otartej cytrynowej skórki.
Masło chrzanowe: łyżeczka chrzanu, ćwierć kostki masła, szczypta soli.
Masło orzechowo-serowe: ćwierć kostki masła, 5 dkg utartego sera - gouda lub ementaler, 3 dkg mielonych orzechów włoskich, dwie łyżki mleka.
Następnie - na twarożki
Ziołowy: pudełko serka homogenizowanego roztartego z ząbkiem czosnku, szczypta soli, łyżeczka przyprawy "Herbes de Provance".
Koperkowy: twarożek, łyżka posiekanego koperku, malutka cebulka pokrojona w najdrobniejszą kosteczkę, sól i pieprz do smaku, nieduży ogóreczek konserwowy pokrajany jak najdrobniej.
Śledziowy: twarożek, posiekana cebulka lub szczypiorek, pół jabłka (utrzeć), 1 filet śledziowy w oliwie (posiekać drobniutko).
I w końcu - na
pastę jajeczną, naprawdę przepyszną
2 jajka ugotowane na twardo ostudzić, pokrajać i rozgnieść widelcem. Cebulę średniej wielkości pokroić drobno lub utrzeć, dodać do jajka z łyżeczką musztardy, łyżką masła, szczyptą soli i pieprzu - dokładnie wymieszać na krem.
....te i inne smakowite masełka można przyrządzić wieczorem i schować do lodówki, pod przykryciem. Będą nazajutrz jeszcze lepsze!
I niech dziecko pamięta: kromki chleba posmarować należy jednym z aromatycznych masełek, na to - którąś z past twarogowych lub jajeczną. Można też przełożyć kromki plastrem zimnej pieczeni lub szynką czy wędzoną rybką, ozdobić krążkiem papryki, liściem sałaty czy plasterkami ogórka.
Po puszczeniu wodzy fantazji i przygotowaniu sandwicza należy lekko przycisnąć go rozpostartą dłonią, zgrabnie zawinąć w papier śniadaniowy lub folię aluminiową.
I - do szkółki.
Niech no tylko dziecko uważa, żeby mu kto tego smakowitego sandwicza nie wytrącił na przerwie, w ścisku i przepychance.
Aha, uwaga: jedzenie sandwicza chyłkiem, pod ławką, na lekcji matematyki lub, co gorsza, polskiego, jest nietaktowne i niewskazane.
pastę jajeczną, naprawdę przepyszną
2 jajka ugotowane na twardo ostudzić, pokrajać i rozgnieść widelcem. Cebulę średniej wielkości pokroić drobno lub utrzeć, dodać do jajka z łyżeczką musztardy, łyżką masła, szczyptą soli i pieprzu - dokładnie wymieszać na krem.
....te i inne smakowite masełka można przyrządzić wieczorem i schować do lodówki, pod przykryciem. Będą nazajutrz jeszcze lepsze!
I niech dziecko pamięta: kromki chleba posmarować należy jednym z aromatycznych masełek, na to - którąś z past twarogowych lub jajeczną. Można też przełożyć kromki plastrem zimnej pieczeni lub szynką czy wędzoną rybką, ozdobić krążkiem papryki, liściem sałaty czy plasterkami ogórka.
Po puszczeniu wodzy fantazji i przygotowaniu sandwicza należy lekko przycisnąć go rozpostartą dłonią, zgrabnie zawinąć w papier śniadaniowy lub folię aluminiową.
I - do szkółki.
Niech no tylko dziecko uważa, żeby mu kto tego smakowitego sandwicza nie wytrącił na przerwie, w ścisku i przepychance.
Aha, uwaga: jedzenie sandwicza chyłkiem, pod ławką, na lekcji matematyki lub, co gorsza, polskiego, jest nietaktowne i niewskazane.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Znajdź studia, kursy i szkolenia







