Czekoladowy brunet

Małgorzata MUSIEROWICZ
23.08.2001 , aktualizacja: 27.08.2001 22:41
A A A Drukuj
Nie, jednak nie gotujemy. Za gorąco. W takie upały nawet najbardziej kulinarne dziecko nie myśli o gotowaniu, pozostawiając to męczące zajęcie tym, co bez kuchni żyć nie mogą, to jest - mamusiom i babciom. One chyba naprawdę to lubią, bo żaden upał nie skłoni ich do opuszczenia kuchni, kiedy jest tam coś do zrobienia.
No, ale kiedyś wreszcie wyjdą i ambitne dziecko może wtedy wkroczyć do tej świątyni sztuki (bo sztuka kulinarna jest Sztuką!) - a jak już wkroczy, to od razu odczuje potrzebę wykonania czegoś, co rozpłynęłoby się milutko na podniebieniu i z chłodnym powiewem przeniknęło dalej, w głąb organizmu. Na takie to zapotrzebowanie odpowie w pełni przepis na mus czekoladowy "Brunet".

Z tabliczki czekolady (pełnej, nie nadziewanej!) można przyrządzić całą salaterkę pysznego musu. Trzeba tylko pokruszyć ją i włożyć do garnuszka, po czym rozpuścić czekoladę, stawiając garnuszek na większym garnku, w którym gotuje się woda. Czekoladę trzeba starannie mieszać, a gdy się rozpuści, dodać do niej półtorej łyżki masła i 20 dkg cukru. Mieszać dalej, aż się cukier rozpuści. Wtedy dopiero odstawić rondelek i pozwolić kremowi ostygnąć.

Teraz dziecko musi ubić pianę z czterech białek.

Uwaga! Oddzielając białka od żółtek dziecko musi zadbać o to, by ani odrobina żółtka nie dostała się do salaterki z białkami.

Ubijać białka można trzepaczką lub mikserem, ważne, by piana była sztywna. Gdy masa czekoladowa ostygnie, dziecko dodaje do niej po jednym - wciąż ucierając - cztery żółtka. Wreszcie, kiedy masa jest już doskonale połączona, dodaje do niej ubitą pianę. Dokładnie, lecz delikatnie miesza wszystko razem, po czym, jeśli dziecko nie uczyniło tego dotąd - wraża paluch do musu i oblizuje i znów wraża i oblizuje... Wszystko po to, by sprawdzić, czy mus jest wystarczająco słodki, bo różne wszak gusta bywają. Jeśli dziecko ma wrażenie, że mus jest za mało słodki, może dorzucić cukru pudru do smaku. Teraz mus należy wyłożyć do ładnej, szklanej salaterki, po czym wstawić do lodówki co najmniej na godzinę.

Uwaga! Salaterkę należy przykryć, żeby potem mus nie pachniał kiełbasą czosnkową lub sałatką z młodej cebulki!

Dziecko rozpuszcza jeszcze trochę czekolady - jakieś pół tabliczki - i wylewa zawartość rondelka na płaski, duży półmisek albo talerz, a w ostateczności - na czysty, gładki blat szafki kuchennej. Kiedy czekolada zastygnie cienką warstewką i stwardnieje - dziecko robi sobie szpachelkę z kawałka cienkiej tekturki lub twardego plastiku i podważa warstewkę czekolady, przesuwając szpachelkę ruchem ciągłym i odrywając w ten sposób od podłoża śliczne wiórki czekoladowe, zwinięte w loczki lub nawet - przy pewnej biegłości - w spiralki. Te wziąć należy na czubek noża i przenieść ostrożnie na wierzch "Bruneta". Można go też posypać wiórkami kokosowymi, ozdobić cząsteczkami pomarańczy albo posiekanymi orzechami. No i taki właśnie śliczny deser może dziecko podać wreszcie na stół, po czym, ze skromnością spuszczając oczęta, przyjąć należne mu w pełni pochwały i zachwyty.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Lektury belfra Staszka

Masz problem z czytaniem lektur? Nudzą Cię? Belfer Staszek tłumaczy je na wesoło.

Przepisy bohaterów literackich

Nauka literatury ze szczyptą humoru. Smacznego.