Ciasteczka Hypnos
23.08.2001
, aktualizacja: 27.08.2001 22:40
Starożytni Grecy wierzyli, że bóg ciemności Ereb i sama Noc byli rodzicami dwu bliźniaczych braci. Jeden z nich nosił imię Tanatos i był bogiem śmierci. Drugi, Hypnos, jako bóg snu miał władzę zarówno nad ludźmi, jak i nad nieśmiertelnymi bogami.
Zresztą wszystkie żyjące stworzenia musiały ulegać Hypnosowi, gdy zlatywał nad ich głowy, by "rozsiewać senne znużenie", jak pięknie pisze Jan Parandowski w "Mitologii" (czy dziecko pamięta, że koniecznie powinno przeczytać tę książkę, jeśli chce się stać dzieckiem kulturalnym?).
"Sen mieszka na ostatnich krańcach zachodu, dokąd nigdy nie docierają promienie świtu" - pisze Jan Parandowski. "Nad całą okolicą wznoszą się gęste mgły. Wielkiego milczenia nie przerywa żaden zwierz swym głosem ani szelestem skrzydeł. Tylko cichy szmer Rzeki Zapomnienia szepce usypiającą pieśń. Tam właśnie jest jaskinia, w której mieszka Hypnos. Przed wejściem do pieczary kwitną maki i niezliczone zioła, z których Noc wyciska uśpienie. Nie ma tam drzwi, aby skrzypieniem snu nie płoszyły, nikt nie pilnuje samotnego domu. Pośrodku groty stoi hebanowe łoże, pokryte najbardziej miękkim puchem. Na nim śpi bożek snu Hypnos. Dookoła niego leżą senne marzenia, naśladujące rozmaite kształty, i jest ich tyle, ile ziarn piasku na wybrzeżu morskim."
Hypnos (od jego imienia pochodzi słowo "hipnoza") miał trzech synów: Ikelosa i Fantasosa (którzy zsyłali sny o zwierzętach i przedmiotach) oraz Morfeusza, który sprowadzał marzenia senne na ludzi. Gdy więc dziś usłyszycie, że ktoś "spoczywa w objęciach Morfeusza", znaczy to po prostu, że śpi.
Samego Hypnosa Grecy wyobrażali sobie często w postaci nocnego ptaka, który bezszelestnie unosi się nad lądami i bez trudu przelatuje ponad morzami. W dziełach sztuki odnajdujemy wizerunek Hypnosa w postaci łagodnie uśmiechniętego, rozmarzonego młodzieńca ze skrzydłami u ramion, w ręku trzymającego kwiaty maku lub też laskę i róg pełen usypiających ziarenek makowych.
Z tego właśnie maku upieczemy sobie dzisiaj ciasteczka greckie, bardzo stylowe, o nazwie melomakarona. Przepis, jaki podam, jest tak piękny, jakby pochodził w prostej linii z czasów starożytnych Greków, których wspaniała wyobraźnia stworzyła cały wielki wszechświat bogów, bożków, nimf, tytanów i herosów.
Niech dziecko weźmie salaterkę lub miskę ceramiczną i wleje do niej pół szklanki oliwy z oliwek, doda dwie łyżki miodu, sok wyciśnięty z całej pomarańczy i otartą z niej (na tarce jarzynowej) skórkę. Proszę pamiętać o umyciu pomarańczy przed użyciem. Do miski dorzucamy jeszcze jedną łyżeczkę proszku do pieczenia, tyle samo sproszkowanego cynamonu, nieco utłuczonych goździków i wreszcie - pół szklanki maku. Wszystko to mieszamy drewnianą łyżką i po trochu dodajemy mąkę krupczatkę. Ile mąki? - spyta dziecko. Ano właśnie. Pomarańcze bywają różnej wielkości, różnie też się może udać wyciskanie soku. Mąki powinno być tyle, żeby ciasto po starannym wyrobieniu było zwarte, elastyczne i nadawało się do wałkowania. Na ogół wystarcza czubata szklanka krupczatki, ale radzę ją wsypywać stopniowo, by ciasto nie stało się zbyt twarde lub sypkie.
Utoczone w kulę, gładkie i pachnące ciasto pomarańczowo-miodowo-makowe trzeba teraz rozwałkować cienko na posypanej mąką stolnicy i wycinać z niego foremką (najodpowiedniejsza będzie taka w formie półksiężyca) zgrabne ciasteczka. Za pomocą noża należy następnie przenieść je na blachę natłuszczoną lub wyłożoną folią aluminiową.
W piekarniku nagrzanym uprzednio do temperatury 200 stopni pieczemy teraz nasze melomakarona ok. 20 minut. Proszę pilnować, żeby temperatura nie wzrosła!
Upieczone, jeszcze ciep-łe ciasteczka smarujemy bielutkim lukrem z cukru pudru, śmietanki i soku cytrynowego, po czym natychmiast posypujemy drobno posiekanymi orzechami, migdałami lub skórką pomarańczową smażoną w cukrze.
Ciasteczka "Hypnos" można sobie schrupać po kolacji, popijając je ciepłym mlekiem, które, jak wiadomo, ma właściwości usypiające. Tylko niech dziecko kochane nie zapomni umyć zębów przed snem! Kiedy pomyślę o uzębieniu starożytnych Greków, którzy nie znali wszak pasty z fluorem, a opychali się na noc ciasteczkami melomakarona - przenika mnie dreszcz współczucia.
"Sen mieszka na ostatnich krańcach zachodu, dokąd nigdy nie docierają promienie świtu" - pisze Jan Parandowski. "Nad całą okolicą wznoszą się gęste mgły. Wielkiego milczenia nie przerywa żaden zwierz swym głosem ani szelestem skrzydeł. Tylko cichy szmer Rzeki Zapomnienia szepce usypiającą pieśń. Tam właśnie jest jaskinia, w której mieszka Hypnos. Przed wejściem do pieczary kwitną maki i niezliczone zioła, z których Noc wyciska uśpienie. Nie ma tam drzwi, aby skrzypieniem snu nie płoszyły, nikt nie pilnuje samotnego domu. Pośrodku groty stoi hebanowe łoże, pokryte najbardziej miękkim puchem. Na nim śpi bożek snu Hypnos. Dookoła niego leżą senne marzenia, naśladujące rozmaite kształty, i jest ich tyle, ile ziarn piasku na wybrzeżu morskim."
Hypnos (od jego imienia pochodzi słowo "hipnoza") miał trzech synów: Ikelosa i Fantasosa (którzy zsyłali sny o zwierzętach i przedmiotach) oraz Morfeusza, który sprowadzał marzenia senne na ludzi. Gdy więc dziś usłyszycie, że ktoś "spoczywa w objęciach Morfeusza", znaczy to po prostu, że śpi.
Samego Hypnosa Grecy wyobrażali sobie często w postaci nocnego ptaka, który bezszelestnie unosi się nad lądami i bez trudu przelatuje ponad morzami. W dziełach sztuki odnajdujemy wizerunek Hypnosa w postaci łagodnie uśmiechniętego, rozmarzonego młodzieńca ze skrzydłami u ramion, w ręku trzymającego kwiaty maku lub też laskę i róg pełen usypiających ziarenek makowych.
Z tego właśnie maku upieczemy sobie dzisiaj ciasteczka greckie, bardzo stylowe, o nazwie melomakarona. Przepis, jaki podam, jest tak piękny, jakby pochodził w prostej linii z czasów starożytnych Greków, których wspaniała wyobraźnia stworzyła cały wielki wszechświat bogów, bożków, nimf, tytanów i herosów.
Niech dziecko weźmie salaterkę lub miskę ceramiczną i wleje do niej pół szklanki oliwy z oliwek, doda dwie łyżki miodu, sok wyciśnięty z całej pomarańczy i otartą z niej (na tarce jarzynowej) skórkę. Proszę pamiętać o umyciu pomarańczy przed użyciem. Do miski dorzucamy jeszcze jedną łyżeczkę proszku do pieczenia, tyle samo sproszkowanego cynamonu, nieco utłuczonych goździków i wreszcie - pół szklanki maku. Wszystko to mieszamy drewnianą łyżką i po trochu dodajemy mąkę krupczatkę. Ile mąki? - spyta dziecko. Ano właśnie. Pomarańcze bywają różnej wielkości, różnie też się może udać wyciskanie soku. Mąki powinno być tyle, żeby ciasto po starannym wyrobieniu było zwarte, elastyczne i nadawało się do wałkowania. Na ogół wystarcza czubata szklanka krupczatki, ale radzę ją wsypywać stopniowo, by ciasto nie stało się zbyt twarde lub sypkie.
Utoczone w kulę, gładkie i pachnące ciasto pomarańczowo-miodowo-makowe trzeba teraz rozwałkować cienko na posypanej mąką stolnicy i wycinać z niego foremką (najodpowiedniejsza będzie taka w formie półksiężyca) zgrabne ciasteczka. Za pomocą noża należy następnie przenieść je na blachę natłuszczoną lub wyłożoną folią aluminiową.
W piekarniku nagrzanym uprzednio do temperatury 200 stopni pieczemy teraz nasze melomakarona ok. 20 minut. Proszę pilnować, żeby temperatura nie wzrosła!
Upieczone, jeszcze ciep-łe ciasteczka smarujemy bielutkim lukrem z cukru pudru, śmietanki i soku cytrynowego, po czym natychmiast posypujemy drobno posiekanymi orzechami, migdałami lub skórką pomarańczową smażoną w cukrze.
Ciasteczka "Hypnos" można sobie schrupać po kolacji, popijając je ciepłym mlekiem, które, jak wiadomo, ma właściwości usypiające. Tylko niech dziecko kochane nie zapomni umyć zębów przed snem! Kiedy pomyślę o uzębieniu starożytnych Greków, którzy nie znali wszak pasty z fluorem, a opychali się na noc ciasteczkami melomakarona - przenika mnie dreszcz współczucia.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Znajdź studia, kursy i szkolenia







