Chlebek juliański

Małgorzata Musierowicz
23.08.2001 , aktualizacja: 27.08.2001 22:40
A A A Drukuj
Może być i tak, że dziecko nasze uczyło się już w szkole o starożytnym Egipcie i dawno wie o tym, że egipscy uczeni jako pierwsi na świecie stworzyli kalendarz słoneczny, oparty na cyklu zmian pór roku i podzielili dobę na 24 godziny.
Wie też może nasze dziecko, że w starożytnym Egipcie rok liczył 12 miesięcy po 30 dni, plus pięć dni dodatkowych. Pór roku było trzy, każda po cztery miesiące: pora wylewu Nilu, pora siewów i pora żniw.

Pozostałe kalendarze świata starożytnego były, między nami mówiąc, mocno amatorskie i zabałaganione. Rolnictwo opierało się na swoistym kalendarzu przyrody, powiązanym z kultem bogów, uroczystościami i obrzędami. W starożytnym Rzymie posługiwano się kalendarzem dla celów politycznych, co natychmiast wszystko popsuło: był on o całe 90 dni w niezgodzie ze Słońcem.

Najstarszy rzymski kalendarz, tzw. rok Romulusa, liczył dziesięć nierównych miesięcy i rozpoczynał się 1 marca! Około 700 roku przed narodzeniem Chrystusa wprowadzono w Rzymie rok księżycowy, liczący 12 miesięcy; musiał on być co jakiś czas uzgadniany z rokiem słonecznym przez dodawanie "wtrętu", czyli miesiąca przestępnego.

Wreszcie w 153 roku p.n.e. ustalono, że rok zaczynać się będzie 1 stycznia, w dniu, kiedy konsulowie obejmowali swój urząd. I taki wesoły bałagan trwałby pewnie do dziś, gdyby nie wielki Juliusz Cezar (żyjący w latach 100-44 p.n.e.), wspaniały wódz rzymski, mąż stanu i pisarz.

W roku 45 p.n.e. Cezar stał się jedynowładcą rzymskiego imperium. Mając pełnię władzy i jasną świadomość, że świat stęskniony jest za ładem, mądrością i sprawiedliwością, Juliusz Cezar zabrał się za reformy. Rozumiejąc zaś znaczenie czasu, postanowił zrobić porządek także z kalendarzem. Dodajmy nawiasem, że przyrząd do mierzenia czasu, czyli zegar, jest wynalazkiem średniowiecza, zaś precyzyjne zegarki, dokładnie strzegące czasu, liczą sobie zaledwie dwa stulecia! Starożytny Rzymianin miał specjalnego niewolnika do obserwowania cienia dachu, padającego na specjalny kamień. Gdy niewolnik wracał z posterunku, wiedziano, że jest południe!

Reforma kalendarza rzymskiego (zwanego juliańskim na cześć Cezara) weszła w życie 1 stycznia roku 45 p.n.e. Poprzedzający wprowadzenie reform rok 46 trwał, dla wyrównania powstałej przez lata różnicy, o 67 dni dłużej i został nazwany rokiem zamieszania ("annus confusionis"). Kalendarz juliański przyjął za podstawę rok słoneczny, znany dotychczas w Egipcie. Zamiast dodatkowego miesiąca wprowadził Cezar w latach przestępnych tylko dodatkowy dzień, w lutym.

Jak więc dziecko widzi, kalendarz juliański to nasz kalendarz, tyle tylko, że odrobinę zmieniony przez papieża Grzegorza XIII w roku 1582 (od tego czasu nosi nazwę kalendarza gregoriańskiego). Ale zawdzięczamy go oczywiście Cezarowi.

To on postanowił, że porządek i ład powinny obowiązywać także w materii tak nieuchwytnej jak czas. Pomyślmy ciepło o wielkim Cezarze w chwili, gdy kolejny odcinek czasu, wymierzony w 12 miesiącach, pozostanie za nami, a nowy rok, wyznaczony przez Cezara tyle wieków temu, rozścieli przed nami swoje tajemnicze jeszcze perspektywy.

Poświęćmy wielkiemu Cezarowi nie tylko myśl pełną szacunku, lecz i coś smacznego z naszego sylwestrowego menu: chleb juliański.

Juliańską nutę nada naszemu chlebkowi czosnek, uwielbiany i często stosowany przez starożytnych Rzymian.

Dwa potężne ząbki czosnku proszę obrać i zmiażdżyć na deseczce, rozcierając go z połową łyżeczki soli. Połówkę 5-dekagramowej kostki drożdży proszę rozetrzeć w naczynku z letnim mlekiem w ilości 1 szklanki oraz połową łyżeczki cukru. Pół kilo mąki wsypać do miski, dodać ćwierć kostki masła lub margaryny (roztopić i ostudzić!) oraz 2 łyżki oliwy. Dorzucić czosnek, roztarty z solą, wlać mleko z drożdżami i energicznie wyrabiać płaską drewnianą łopatką. Kiedy ubite ciasto będzie już na tyle gładkie, by odstawało od ścianek miski - pozwalamy mu urosnąć. Ustawiamy miskę w pobliżu ciepłego miejsca i nakrywamy lnianą, czystą ściereczką.



Po półgodzinie powinno podwoić swą objętość. Wtedy nakładamy je do podłużnej lub okrągłej formy, wysmarowanej tłuszczem, smarujemy po wierzchu żółtkiem i posypujemy naszymi ulubionymi ziołami lub kminkiem czy czarnuszką. Pieczemy chlebek w stałej temperaturze 200 stopni tak długo, aż wyrośnie, popęka apetycznie i ślicznie się zrumieni.

Pyszny to chlebek i na ciepło, i na zimno. Kto lubi, może wrzucić do ciasta przed pieczeniem np. smażone pieczarki lub zapiec w chlebku kilka małych cebul albo nawet i klopsiki mięsne. Szczerze mówiąc, ciasto z powyższego przepisu jest tak wdzięczne, że wprost zachęca do eksperymentów!

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Lektury belfra Staszka

Masz problem z czytaniem lektur? Nudzą Cię? Belfer Staszek tłumaczy je na wesoło.

Przepisy bohaterów literackich

Nauka literatury ze szczyptą humoru. Smacznego.