Placek zbójecki Janosika

Małgorzata Musierowicz
23.08.2001 , aktualizacja: 15.02.2002 11:13
A A A Drukuj
Imię Janosika zna każdy, nawet dziecko... ale, ale, chwileczkę, czy aby na pewno? Przeszyło mnie właśnie zwątpienie. Czy w rzeczy samej Janosik znany jest dziecku kulturalnemu co najmniej tak dobrze, jak Robin Hood? Rzeczywiście, Janosik był takim słowiańskim Robin Hoodem, do tego stopnia, że i o nim nakręcono serial telewizyjny.
Podczas tegorocznych wakacji w Tatrach słyszałam wiele na temat tego serialu - do dziś górale wspominają, jak się pokładali ze śmiechu, widząc błędy i pomyłki reżysera, scenografa, projektanta kostiumów oraz eksperta od gwary góralskiej... Tak że najlepiej jednak o Janosiku poczytać - i to u samego Kazimierza Przerwy-Tetmajera, w jego "Legendzie Tatr".

Baśń "Janosik" napisała także Zofia Urbanowska, autorka "Księżniczki" i "Gucia zaczarowanego". Dowiedzieć się można z tej baśni, czemu Janosik zawdzięczał swą nadzwyczajną krzepę i sprawność: otóż bynajmniej nie plackowi zbójnickiemu, jak pewnie pomyślało co chytrzejsze dziecko kulinarne, tylko darom trzech czarownic.

Najpierw przetestowały one Janosika przy użyciu rozżarzonych węgli, a kiedy ani pisnął - uznały, że można z niego zrobić wielkiego harnasia. Jedna podarowała mu ciupagę, dzięki której "jak się uniesie - trzy mile przeskoczy", druga - pas, a trzecia - koszulę. I pas, i koszula miały spowodować, że Janosik będzie władał nadludzką siłą. Kiepski to był pomysł, bo kiedy po latach Janosika (...) zdybali Liptacy, wystarczyło im tylko pociąć na śpiącym koszulę i pas, a ciupagę ukraść. Ujęli go i uwięzili, a choć ciupaga skoczyła mu na pomoc, "ośmioro drzwi przebiła, lecz w dziewiątych ugrzęzła".

"Każdy wie, że nad Janosika nie było chłopa i że on turnie plecami dźwigał, a kiedy skoczył, wierchowiec jodle odrąbał ciupagą, a drugiej odstrzelił z pistoletu" - pisze Przerwa-Tetmajer. Janosik ruszył "za bucki" z dwunastoma dobranymi chwatami, którzy przed zwerbowaniem przejść musieli specjalne próby. Nic dziwnego, że harnasie ci umieli skakać wyżej smreków, kruszyć w garści najtwardsze głazy czy wyrywać z korzeniami stuletnie drzewa. Domyślamy się naturalnie, że te chłopy jak dęby piekły nad zbójnickimi ogniskami barany, sarny albo i niedźwiedzie, zapijając żętycą, a zagryzając oscypkiem.

Kiedy mówię "oscypek", nie mam na myśli tych powszechnie sprzedawanych na ulicach naszych miast brązowawych falsyfikatów z mokrego sera krowiego. Nie. Mam na myśli prawdziwe, porządnie uwędzone, twarde, suche i błyszczące po wierzchu złociste oscypki z owczego mleka.

A dlaczegóż to mówimy tyle o oscypku - zapyta dziecko kulinarne - skoro mamy dziś w programie wypiekanie placka zbójnickiego?

Ano dlatego - odpowiem - że oscypek jest do tego placka niezbędnie potrzebny. No, chyba żeby go nie było. Wtedy spróbujemy go zastąpić wędzoną roladą serową z mleczarni, ale to już nie będzie to samo.

Uwaga. Oto wspaniały, łatwy w wykonaniu i efektowny przepis na smakowity zbójnicki placek Janosika. Przepis pochodzi ze Słowacji i niech to nikogo nie dziwi: Janosik prawdziwy, żyjący w latach 1680-1713, był chłopem słowackim z dolnej Orawy i grasował wcale nie na Podhalu, jak mówi legenda, lecz właśnie na słowackich ziemiach Liptowa, Orawy i Spisza, a także Moraw i Śląska.

Dobrze. Niech dziecko obierze dziesięć dużych ziemniaków i utrze je na tarce. Do tej masy kartoflanej niech teraz dziecko doda 4 dag mąki, 1 pokrojoną drobniutko, dużą cebulę, 5 dag posiekanej w drobną kosteczkę i przyrumienionej na patelni słoninki wędzonej, 5 dag smalcu, 1 łyżeczkę majeranku, duży ząbek czosnku roztarty z połową łyżeczki soli. Wszystko to należy doskonale wymieszać i - wciąż mieszając - dodać dwa jajka.

Gęstą, lecz wciąż jeszcze półpłynną masę wykładamy teraz na blachę wysmarowaną niedźwiedzim sadłem (z braku tegoż używamy masła lub oliwy; możemy też ostatecznie wyłożyć blachę folią aluminiową), posypujemy obficie utartym oscypkiem i pieczemy w dość gorącym piekarniku, aż się placek ładnie zrumieni.



Podajemy placek zbójnicki na gorąco, chrupiąco i rumiano, pokrojony w kwadraty. Pyszności! Jeśli zaś zdarzy się przypadkiem, że mama przygotowała na obiad gulasz - danie będzie kompletne. Zbójnicy, jestem o tym głęboko przekonana, jadali właśnie takie placki - z gulaszem z niedźwiedziego mięsa. A jak nie mieli gulaszu - to z kwaśną śmietaną. Stąd ich krzepa.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Znajdź studia, kursy i szkolenia

Lektury belfra Staszka

Masz problem z czytaniem lektur? Nudzą Cię? Belfer Staszek tłumaczy je na wesoło.

Przepisy bohaterów literackich

Nauka literatury ze szczyptą humoru. Smacznego.